NIEboskłon, NIEwyciszony, dostrzegalny każdego poranka jest stanem oczywistym i niedotykalną przestrzenią jaką winna być strefa suwerenności człowieka.
Nieboskłon, zależnie o pory dnia przybiera różnorakie nastroje a chmury, szczególnie wyróżniają jego koloryt.
W swojej formie, nigdy nie są bezkształtne, "porusza" je wyobraźnia i ona nadaje im osobliwy wygląd zależnie od emocji, stanu ducha. Gdy się im dokładnie przyjrzymy, ich kształty przeobrażają się na podstawie skojarzeń, zależnych od chwili, impulsu, można by rzec, że ich formy to symbole kreowane przez podświadomość w momencie ich dostrzeżenia.
W swojej pracy, czerwonym, rysowanym emocjonalnie kredką-NIEboskłonem wyrażam swój sprzeciw wobec kultury targającej prawa człowieka, poniewierania prawa kobiet do wolności osobistej, swobodnego "wyrażania siebie" w różnych wymiarach społecznych.
Zamieniam błękit nieba, którego tak potrzebujemy dla ukojenia duszy na karmin jak ze szminki zdartej z ust jednym pociągnięciem dłoni.
Gaszę granaty nieboskłonu i zmieniam niebo w krwawiącą ranę, sygnał mojego smutku, trochę rozpaczy a najbardziej bezsilności wobec hańbienia praw kobiet.
Stawiam kreskę zamiast plamy na znak odcięcia się od pseudo - demokracji.
Moja, dostrzeżona na niebie, przeobrażona przez podświadomość, nieskalana szarością chmurka w kształcie kobiecych ust jak moje, niesie nieuchwytne myśli, jeszcze NIEwyciszone moje słowa.
Słowa te mogą być przez widza, nastrojone ciepłym wyznaniem miłości lub ostrym sprzeciwem. Słyszalne tylko jeśli jesteś na nie gotowy. Epatują wściekłością jeśli chcesz je tak zinterpretować lub widziane Twoją wyobraźnią - usta milczą, jeśli tego potrzebujesz. Chmurka jest wolna, niedotykalna lub napęczniała od czerwonej złości...
Jako artysta, daję wolność wyboru.
Usta, są w mojej pracy zarówno symbolem kobiecego piękna, uniesień, miłości i słów, które kalają człowieczeństwo.
Usta, zaklęte w malarską chmurkę, pozostawiają każdemu pole do odczytania charakteru ich kształtu.
Zmysłowe czy nachalne?
Chcą dialogu czy już nie mają na niego ochoty?
Są wolne w swojej naturze czy potrzebują nadal "szminki", która przykryje ich charakter?
To są moje osobiste obawy i pytania...
Poetycka wypowiedź, która płynie z założeń w tej pracy jest wielowątkowa, nieoczywista, poparta czerwienią niezgody z zarazem bielą pierzastej nadzieji na sprawiedliwość społeczną, bo przecież jak mruczał bajkowy Kubuś Puchatek;) " Jak to miło chmurką być, niebem płynąć jak po wodzie. Mała chmurka na dzień dobry taką piosnkę śpiewa co dzień".